menu | księga gości |
mój avatar |
Owca Porno stała jak wryta. Patrzyła jak słudzy diabła trzymają skrępowanego Tomasza.
- I jak Owieczko, podoba ci się nagroda ?
- O co ci chodzi ?
- O nic, o emocje w grze. Wiem, że przyjaźnisz się z aniołem... Ty ? i anioł ? przyjaciele ? lekka niedorzeczność, ale jaka ciekawa i z jakimi perspektywami...
- Czemu on ma służyć w tej grze ?!
- No cóż, jak już wspomniałem, ma służyć jako wygrana. Dokładniej mówiąc, jeśli wygrasz wypuszczę go lub uczynię twoim wiernym sługą.
- A jeśli Ty wygrasz ?
- Zostanie tu i będzie moim sługą uniżonym.
- Czy jeśli dziś przegram, będę mogła go jakoś odbić ?
- Nie, chyba nie... choć nad tą kwestią mogę się łaskawie zastanowić.
- Dzięki za twą łaskę.
- Bez przesady, diabłu się nie dziękuję ha ha ha ! Pozwolisz, że wybiorę ci układ ? W zasadzie nie masz wyboru i tak ja sam ci go wybiorę, a żeby cię za bardzo nie stresować, słudzy posadźcie go w kącie, będzie ładną ozdobą w tym pokoju i tak myślę, że możesz się już przyzwyczajać do tego miejsca.
- Fajnie ! Niby jak to, że tu siedzi ma mnie nie stresować ?
- Siedzi tam, a nie przy tobie ha ha !
- Dobra, dawaj układ.
- Układ jaki ci wybrałem to Forteca.
Owca zbladła jak śmierć... wyglądała jak pół żywa, w mahjonga najtrudniejszym układem dla niej jest właśnie forteca, na 25 rozegranych gier, tylko 3 miała wygrane. Chyba tym razem diabeł się nie pomylił, być może Tomasz zostanie tu na dłużej.
- Dlaczego to właśnie Tomasz ma być czyjąś wygraną ?
- Bo z wiarygodnych źródeł wiem, że wysłał ci walentynkową kartkę. I jest aniołem, to drugie wystarcza samo w sobie.
- Czekaj, czekaj. A skąd Ty wiesz, że dostałam od niego kartkę walentynkową ?
- Niebo czasem zapożycza pracowników z piekła, zachorował, czy tam wykitował im jeden anioł listonosz i wzięli jednego z naszych, ale nasz się zmęczył po dwóch godzinach i oddał torbę swojemu ludzkiemu słudze, który poznał cię, gdy wręczał ci list i powiedział swojemu panu, że z nieba ktoś przysłał walentynkę samej Owcy Porno. Ten zaciekawiony sytuacją powiedział o tym mnie, a ja zaciekawiony jeszcze bardziej wysłałem brata Lolka Mietka, czyli Lolka Kmicica do nieba, on tam spokojnie wchodzi jako brat anioła i tak "przez przypadek" spotkał twego aniołka, dowiedział się od niego dlaczego wysłał ci walentynkę i tak niechcący dał mu prezencik na zgodę bo jak wiadomo, ten diabeł i ten anioł nie dogadują się ze sobą najlepiej, a niechcący bo dał mu bombonierkę z czekoladkami ze środkiem usypiającym, on zawsze ma kieszenie pełne najróżniejszych słodyczy.
- To nie jest mój aniołek ! To po pierwsze, a po drugie nie będę grać w tę grę, a po trzecie wypuść mi natychmiast mojego kumpla, albo załatwię cię twoim własnym krzesłem !! A jak to nie pomoże, to pokaże ci drugie praktyczne zastosowanie stołu !!
- A w wypadku gdybyś odmówiła gry, nikt nie może zostać zwycięzcą, a nasza potencjalna nagroda trafi do kotła ze smołą, a następnie wyląduje jako asfalt na jakąś wiejską dróżkę, którą rzekomo sprezentuje im UE, ha ! żadna tam unia, tylko ja.
- Ty ? - spytała zdziwiona Owca, drwiąc lekko z diabła, który sobie z nią w coś pogrywa.
- No... tak no ja, no ja, jak mam w nadmiarze to co ja mam z tym robić, muszę się gdzieś tego pozbywać. Więc oddaje wieśniakom, też mam serce wiesz. - odpowiedział jej diabeł lekko urażony. - A teraz graj, bo tu twoje sztuczki i siła twoich mięśni na nic się nie zda !!! A przyznam jak na babkę silna z ciebie kobiecina.
- Schlebia mi to bardzo. - odpowiedziała Owca w byle jaki sposób, niby trochę wkurzona, a może lekko sarkastycznie.
Owca w tym wyjątkowym wypadku nie miała wyjścia, tym razem musiała ulec i zagrać, ale...
- Czaj, jeszcze jedno pytanie.
- No czego tam jeszcze ? Co ?
- Przeszkadza ci to, że kumpluje się z aniołem, czy może jesteś zazdrosny bo wysłał mi walentynkę ?
Diabeł zmieszany nie wiedział co powiedzieć, Owca czuła, że zgadła o co tak na prawdę w tych gierkach chodzi.
- No cóż, dziś są walentynki, mogłeś mi wysłać przecież walentynkę co nie.
- Eeee... nie, no nie, jakoś to tak nie w moim stylu i nie przeciągaj tego tylko graj... i pamiętaj, od Ciebie zależy co się z nim stanie ha ha ha !
Owca znów lekko spanikowała, ale pomyślała, "ej, w końcu 3 razy mi się udało, może będzie 4 raz...a może nie"
koniec części II