Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Owca Porno i WAMPy

Owca.Porno.

:: owca.porno.ave.metal ::

menu

  1. Strona Główna
  2. Dodaj do Ulubionych

księga gości

  1. Księga Gości 2
  2. Dodaj do Księgi

mój avatar

Owca Porno i WAMPy

* W drewnianych klatkach.

Owca kiedy się już dobrze wybudziła pomyślała nad propozycją Crushbona i zgodziła się pomóc mu na tyle na ile może.
Wtem zadzwonił telefon.
- Słucham ?
- Tu szef WWW, ty i Kirk macie się zgłosić u nas bezzwłocznie.
- Dobrze, będziemy niebawem.
Gdy odłożyła słuchawkę, spostrzegła, że Crushbone zniknął.
"Niech to." - pomyślała, "Chciałam go dziś jednak zatrzymać".
Dlatego, że Kirka jeszcze nie było Owca poszła po niego na posterunek policji w nadziei, że tam będzie wraz z Leelą. Kiedy doszła na miejsce, pod budynkiem było pełno lokalnych pismaków. Zastanawiała się, co oni tu robią i co wzbudziło w nich tak wielką sensację, czyżby ktoś znów zabity, czyżby w końcu ludzie z miasteczka dowiedzieli się kim są ich dziwni sąsiedzi nie koniecznie pijący krew ?  Udało się jej przecisnąć przez tłum reporterów i dostać się do środka, a tam zobaczyła płaczącą Leelę.
- Leela ? Co się stało ? Co się tu dzieje ?
- Owca ! Ty... posłuchaj... Kirk...
- Kirk ?! Co z nim ?
- On próbował mnie bronić i... wtedy ten dziwny koleś się zjawił i go zaatakował, ja oberwałam strzałką ze środkiem usypiającym, ale on...
- Czy on żyje ?
- Nie... znaczy nie wiem. Nie było go nigdzie, tego dziwnego kolesia też. - Cały czas, mówiła przez łzy.
- Gdzie to było ? Czy są jakieś ślady ?
- W lesie. W samym środku.
- Co to była za akcja ?
- No cóż, w zasadzie to nie była żadna akcja, ja i Kirk chcieliśmy poważnie porozmawiać.
- Więc poszliście tam ot tak na spacer ?
- Tak. A tam jakiś koleś nas zaatakował.
- Mogłabyś go opisać ?
- Nie bardzo. Widziałam, że ma kowbojki czarne, długi skórzany czarny płaszcz i kapelusz, też czarny i podobny do kowbojskiego. Miał długie, ale proste włosy, wystawały spod kapelusza i rękawiczki, takie skórzane bez palców. Miał też chustkę zasłaniającą pół twarzy. Nie wiem jak wygląda, żadnych znaków szczególnych, prócz tego, że...
- Że co ?
- Poruszał się bezszelestnie, był jak cień. Trudno go było dostrzec, gdy tak nagle znikał ci z przed oczu. Trudno go było usłyszeć, nawet domyślić się, gdzie jest nie było tak łatwo, miał wyraźną przewagę.
- Pójdę do tego lasu, może tam i ja go spotkam.
Nagle Leela zerwała się z krzesła jak oparzona.
- Nie wiem czy to rozsądne. Nie idź tam sama. Pójdę tam z tobą.
- Nie. Ciebie już zna. Mnie nie. Pójdę tam sama lub z kimś kogo nie będzie mi żal, kiedy zginie. Teraz muszę iść do WWW, dzwonili do mnie, chcą ze mną porozmawiać. - Oczywiście myślała o Crushbonie, bo cóż jej z tego, że żyje, a jak zginie też w zasadzie żadna strata.
- No dobrze idź. Ale do lasu samej cię nie puszczę.
Owca wyszła z posterunku i udała się od razu do piekła.  Zajęło jej to trochę czasu, tak więc, gdy dotarła na miejsce była zmęczona. A na miejscu przywitał ją ktoś, kogo pierwszy raz widziała na oczy. Miał długie proste włosy związane w kucyk i długawą czarną brodę. Przywitał ją i zaprowadził do gabinetu szefa WWW, jak się okazało on właśnie jest szefem.
- Jeszcze ci nic nie wiadomo, ale wasz były szef nie żyję. Moment, gdzie jest Kirk ?
- Słuchy już mnie o tym doszły, wiem nawet kto zabił. Kirk zaginął lub nie żyje, tego jeszcze nie udało się ustalić, ale proszę mi wierzyć, że zrobię to jak najszybciej.
- Wierzę. No cóż, w tej pracy to jest niestety przykre, lecz normalne.
- Sad but true.
- O, widzę, że oboje słuchamy Metallicy. - uśmiechnął się nowy szef WWW
- Tak, najwyraźniej. Więc, jeśli mogę spytać, jak mojemu nowemu szefowi na imię ?
- A tak, nie przedstawiłem się, gdzie ja mam głowę, o chyba na karku, a tak jest - pokręcił głową - tylko widzisz czasem się nie uruchamia tak jak trzeba. - znów uśmiech, dla Owcy nowy szef wydał się trochę dziwny.
- Więc ?
- Moje imię to... - Owca podejrzewała go, że albo ma paskudne imię, albo coś kręci.
- Ja Owca, Ty....
- Ekhm... trochę powagi, mówi pani do swego przełożonego.
- Który nawet nie wie, jak ma na imię ?! - Owca do tej pory siedziała na krześle, ale natychmiast wstała.
- Na imię mi Hunter. Skoro się pani tak uparła, żeby wiedzieć.
- Proszę mi wybaczyć, jeśli to był jakiś kłopot. - odpowiedziała oburzona. - Tak w ogóle to po co tu jestem ?
- No cóż, chciałem przekazać zwyczajnie złe nowiny, że Drak nie żyję, ale pani to już wie, tylko zastanawia mnie skąd ta wiedza ?
- A mnie zastanawia pewien fakt.
- Mianowicie jaki ?
- Taki, że powiedziałam, iż wiem kto jest zabójcą, a pan nic, żadnej reakcji. To, że Kirka nie ma, też pana nie rusza.
- W zasadzie, to faktycznie Kirk mnie nie rusza, bo nie ma jak.
- Ale, że o co chodzi ? Coś chyba i moja głowa źle działa bo nie zrozumiałam. - powiedziała z przekąsem.
- Powiedz mi bo to twój obowiązek, kto jest winny śmierci Draka ?
- Pewien wampir.
- No to mi wiele nie mówi.
- A mi nie mówi wiele, że pana Kirk nie rusza, bo nie ma jak !
- Och powiedz w końcu, a ja ci powiem, gdzie jest twój przyjaciel.
- Crushbone.
- A to szczwany lis, myślał, że mnie przechytrzy ? No to tu się akurat pomylił.
- Gdzie jest Kirk ? - Owca powiedziała to tak wściekle i groźnie, żeby jej nowy szef wiedział, z kim ma do czynienia.
- A tak, Kirk. Zabrać ją do Kirka ! - wykrzyknął to do kogoś, kogo Owca nie widziała, ale nagle poczuła, że coś ciężkiego jakby spadło jej na głowę, straciła przytomność. Obudziła się, nie wiadomo gdzie, nie wiadomo jak długo spała i w ogóle nie wiedziała co tu się dzieje i co to ma wszystko znaczyć.
- Psss....
Owca rozejrzała się, ale w miejscu, w którym była niekoniecznie z własnej woli panował pół mrok.
- Psssst....
- O co chodzi ? - spytała pół szeptem
- To ja, Kirk. - odpowiedział ktoś, kto był tu prócz niej.
- A skąd mam wiedzieć, że to na prawdę ty ?
- No wiesz, po kilkunastu nocach spędzonych razem w łóżku, byś już mogła się mnie nie wypierać. - powiedział to w taki sposób, żeby trochę rozluźnić atmosferę.
- Kirk, to na prawdę ty ! - niemalże wykrzyknęła z zadowolenia. - Gdzie my jesteśmy ?
- W lochach WWW.
- Ale co my tutaj robimy ?
- Twój miły były chłopaczek nas sprzedał swemu kumplowi, którego nazywa widmo.
- Ale, że jak to ?! - Owca była w szoku.
- Posłuchaj teraz tego co ci powiem.
< Posterunek policji w ITNOG, dzień, w którym Kirk i Leela udali się na pseudo misję
- Wyjdźmy z posterunku i chodźmy do lasu, tam będzie dobre miejsce, bo chciałabym z tobą porozmawiać.
- A nasza misja ?
- To jest właśnie nasza misja, chodziło mi o to, żeby zabrać ci trochę czasu, pogadać o czymś ważnym.
- No dobrze, skoro to takie ważne, że aż zmyślasz tajne misje. Chodźmy.
Oboje udali się do lasu na spacer, tam po kilku minutach spokojnego spaceru usiedli na polanie w środku lasu, Leela opowiadała mu o swoich rozterkach, a on uważnie słuchał. Po jakimś czasie zjawił się dziwnie ubrany mężczyzna, zaczął ich obserwować z daleka, ale podchodził coraz bliżej znikając co chwila, a pojawiając się w coraz bliższych od nich odstępach.
Gdy nagle nieznajomy się odezwał, był bardzo blisko lecz nie był widoczny.
- Jak zwykle mój wierny Crushbone świetnie się spisał.
- Kim jesteś i o kim mówisz ?
- Jak to o kim ? Spotkałeś go już, próbowałeś go zabić, ale on się nie dał.
- Mówisz o tym typku, byłym chłopaku Owcy ?
- Dokładnie.
- Współpracujesz z nim ? - Crushbone z determinacją prowadził rozmowę z nieznajomym, którego nawet nie widział.
- A może, to on współpracuje ze mną, uwierz mi jest różnica.
- Nie obchodzi mnie to, czego chcesz ?
- Chce ciebie, ona nie jest mi potrzebna.
Nagle Leela, krzyknęła tak jakby coś ją zabolało, faktycznie coś ją ukuło, była to strzałka z silnym środkiem usypiającym. Leela osunęła się na ziemię nieprzytomna.
- Mój przyjaciel was śledził od początku waszego pobytu, mafia wciąż cię szpiegowała, wiedzieliśmy, że jesteś łowcą.
- Co chcecie ? Ty też należysz do mafii prawda ?
- Nie powiem, ale mogę tylko powiedzieć, że Crushbone przeszył was na wylot, zawsze wiedzieliśmy gdzie jesteście i czy jesteś sam czy z nią. A teraz poczekasz sobie na nią w miłej, przytulnej drewnianej klatce w lochu WWW.
On również został ukuty strzałką i również zasnął na ziemi. Obudził się w miejscu, o którym mówił nieznajomy.
Kiedy leżał i udawał, że jeszcze śpi, usłyszał o czym mówi nieznajomy, którego poznał po głosie i jeszcze ktoś.
- Masz jego, jak obiecałem, jest. Ale dziewczynę ściągaj tutaj sobie sam.
- I tak zrobię Crushbone. Tobie już dziękuję, zapłacę ci i cię nie ma jasne ?
- Tak jasne, jeszcze jedno, widmo powiedz mi, co zrobisz z dziewczyną ? Bo ja rozumiem on to wampir, ale ona jest człowiekiem, więc po cholerę ci ona ?
Tego co odpowiedział widmo dla Crushbona już nie usłyszał. >
Owca kiedy to usłyszała, nie mogła w to uwierzyć, to dlatego on zjawił się dopiero nad ranem, później zniknął, pewnie wyniósł sie stąd, a to wszystko było tylko po to, by wzbudzić jej zaufanie.
Nagle jej klatka po cichutku się otworzyła, klatka Crushbona również, oboje byli w klatkach podwieszonych pod sufitem, ale ich klatki zaczęły się obniżać. Kiedy były kilka centymetrów nad ziemią, oboje z nich wyszli. Owca nawet nie zdążyła zapytać co się tutaj dzieje, bo przed nią stanął Crushbone.
- Ty ?!
- Wiem jak to wygląda, ale on czyli widmo chce cię pożreć, a ciebie - wskazał na Kirka - ma zamiar znów wziąć do szeregów mafii, żebyś z łowcy wampirów stał się łowcą pięknych kobiet dla niego. Musicie stąd uciekać.
- No, a ty ? - spytała Owca
- Ja mu nie ufam ! - powiedział Kirk
- Przestań ! Uwolnił nas, musimy mu zaufać, przynajmniej ja mu ufam. I wiesz co ? Pożreć się nie dam.
- Możecie stąd wyjść tylko jednym sposobem.
- Jakim ? - spytał Kirk.
- Do lochu prowadzi tunel, został zrobiony ponieważ kiedyś ten loch zatapiano, to pomieszczenie jest tak szczelne, żeby woda nie wydostawała się żadną szczeliną w ścianie, tu topiono więźniów. Wyjdziecie ściekiem. Zmieścicie się w nim, ja tak tu się właśnie dostałem.
- Poczekaj, czy on, ten cały widmo nie wie, że to ty zabiłeś Draka ?
- Nie, on sam chciał to zrobić i go pożreć, ale podstawiłem mu pewną dziewczynę. To jest druga z jego ofiar, o której słyszałaś. Dlatego wszystkie podejrzenie padły na mnie.
- I ty mu wierzysz ?
- A mam inne wyjście ? Powiedz mi Crushbone, czy widmo i człowiek z lasu to ta sama osoba ?
- Tak dokładnie tak, ale nie ma czasu on może wrócić tu w każdej chwili, uciekajcie.
- No, a ty ?
- Ja muszę go załatwić.
- Chcesz go zabić ?
Wtem usłyszeli czyjeś kroki, ktoś nadchodził. Crushbone szybko otworzył ściek, w którym szybko zniknęli Owca i Kirk, sam schował się przyczajony na widmo.


Głosuj (0)
Owca.Porno. 20:28:03 21/04/2011 [Powrót] Komentuj